Wegańska inkwizycja

Wegańska inkwizycja, czyli słów kilka o nadgorliwości wegan

Weganizm stale zyskuje na popularności. Pojawia się coraz więcej osób deklarujących ten styl życia. Weganizm to tzw. “must have” w skali globalnej, jeśli naprawdę zależy nam na lepszej przyszłości naszej planety. Niepodważalnym jest też fakt, że branża mięsna odpowiedzialna jest           za ogromne szkody dla środowiska. Nie zapominajmy jednak, że osoby jedzące mięso i produkty odzwierzęce to też ludzie i mają takie samo prawo wyboru swojego posiłku jak weganie. Oto kilka wskazówek nurtu „żyj i pozwól żyć innym”:

  1. Weganie i wegetarianie – grajmy do jednej bramki.

Kłótnie i sprzeczki między weganami i wegetarianami to jedno z najbardziej brutalnych pól bitew polskiego Internetu. Zamiast toczyć spory między sobą, obie grupy powinny zauważyć, że walczą o dobro zwierząt. Wiele osób zaczynało od wegetarianizmu, a ich kolejnym krokiem był weganizm. Ba, niektórym najłatwiej jest stawiać małe kroki, więc decydują się najpierw na dietę fleksitariańską. Nie ma w tym nic złego, wręcz przeciwnie. Warto takie osoby wspierać i cieszyć się, że coraz więcej osób zwraca uwagę na to, co je. Pamiętajmy też, że większość z nas kiedyś nie była weganami, więc empatia i zrozumienie będą mile widziane w kontakcie z osobami, które rozpoczynają swoją drogę z roślinną dietą. Zadajmy sobie pytanie „Co możemy razem zrobić?” i… Róbmy to, na pewno przyniesie to więcej dobra niż wewnętrzne porównywanie się między sobą i niesnaski.

  1. Daj innym żyć według ich przekonań.

Niby proste zdanie, a tak często o nim zapominamy. Dotyczy to tak naprawdę każdego obszaru naszego życia, ale temat jedzenia jest codziennym tematem dyskusji. W swoim wcześniejszym artykule pisałam o hejcie z jakim spotykają się weganie. Nikt nie chciałby znaleźć się na ich miejscu, dlatego traktujmy innych tak, jak sami byśmy chcieli być traktowani. I nie zapominajmy, że każdy ma pełne prawo do własnych poglądów – oczywiście tak długo jak nie naruszają granic drugiej osoby. Jeśli jednak mamy do czynienia z rozmową o tym kto ma co na talerzu, to każdy ma na szczęście wolność wyboru. Na szczęście, bo jak byśmy się czuli, gdyby nam, weganom          i wegetarianom ktoś wrzucał mięso na talerz?

  1. Polaryzacja to norma w Internecie.

Ludziom łatwiej jest wymachiwać szablą, kiedy komunikują się z ,,profilami, za którymi stoją osoby” niż z osobami bezpośrednio. Jak to działa psychologicznie? Kiedy widzimy czyjąś radykalną wypowiedź, która jest obraźliwa i nieprzemyślana, podświadomie łączymy                          tę pojedynczą wypowiedź z całą grupą jaką ta osoba reprezentuje. Tak samo jest z czyimś zachowaniem. Przykład? Artykuły o tym, że weganka zagłodziła swoje dziecko, karmiąc je jedynie surowymi warzywami, wywołują nienawiść mięsożerców wobec wegan. Natomiast informacje o tym, w jakich warunkach na farmach są trzymane zwierzęta hodowlane wzbudzają nienawiść czy też pogardę wegan i wegetarian wobec osób jedzących mięso. Tym samym operujemy generalizacjami i wzmacniamy w naszych głowach szkodliwe stereotypy.

  1. Wzajemny szacunek

Nawet jeśli nie zgadzamy się ze stylem życia innych osób, powinniśmy podchodzić do tego z dystansem i bez emocji. To pozwoli nam wysłuchać innych bez osądzania ich wyborów i podejmowanych przez nich decyzji. Dla niektórych taka postawa może być nie na miejscu, a współpraca z osobami niejedzącymi mięsa wydaje się propozycją nie z tego świata. Zrozumiała jest złość i rozczarowanie z powodu tego, że ludzie potrafią być obojętni na krzywdę zwierząt, że nie chcą choćby ograniczyć spożywania mięsa, kupują psy z pseudohodowli, zaopatrują się w futra i kosmetyki firm, które testują swoje produkty na zwierzętach. Prawda jest jednak taka, że nie możemy oczekiwać od osób jedzących mięso i produkty odzwierzęce, by się zmieniły czy dostosowały się do naszego własnego sposobu bycia czy poglądów. Szacunek jest dobrym gruntem do dalszych rozmów i rozwoju, a nawet i współpracy.

  1. Troska o samych siebie

Weganizm to źródło wewnętrznych zmian. Nareszcie w pełni widzimy, jaki terror codziennie przeżywają zwierzęta i jak gigantyczna jest skala ich cierpienia. Wszystko to bardzo mocno może odbić się na naszej psychice i sprawić, że będziemy zmagać się z obniżonym nastrojem i trudnymi emocjami, a także długotrwałym stresem. Wypalenie i frustracja nie są dobrymi pomocnikami, powinniśmy więc być uważni na swój limit tego, co nas przeraża i granicę, gdy przytłacza nas okrucieństwo z jakim walczymy. Dbajmy o samych siebie tak, by żyć zdrowo i jak najlepiej móc pomóc zwierzętom, będąc ich głosem.

 

Korzystając z naszej strony, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies . Zaktualizowaliśmy naszą politykę przetwarzania danych osobowych (RODO). Więcej o samym RODO dowiesz się tutaj.